motto

„Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny;
tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje,
inne nawyki i odruchy.”

„Wyobraź mnie sobie. Nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.”

Jest! Pierwszy rozdział w nowej odsłonie, indżojcie :).

0001

Kurwa, kurwa, kurwa. Marc miał wrażenie, że mamrotał te słowa bez końca, jak jakieś pieprzone zaklęcie. Po raz kolejny wstał i podszedł do jedynego okna. Oparł czoło o chłodne kraty i poczuł się nieco lepiej, stojąc tyłem do pomalowanych na żółto ścian i wywieszonych na nich tablicach z regułami.
Prawdę mówiąc, w ogóle nie powinno go tu być. Po jaką cholerę dał się namówić ojcu na tę zrąbaną wizytę, zamiast po prostu zostawić sprawy własnemu biegowi? Kurwa, szesnaście dni to nie koniec świata.
No, ale skoro już tu przyjechał, chciałby przynajmniej mieć to jak najszybciej za sobą, bo czekanie dłużyło się nieznośnie, jak guma do żucia rozciągnięta pomiędzy palcami.
W końcu usłyszał zbliżające się korytarzem kroki, ciężkie buty wybijały nierówny rytm. To musiał być któryś ze strażników i Marc zastanawiał się, czy go rozpozna. Z westchnieniem odwrócił się od okna, zajął miejsce za stołem i czekał.


* * *


Ciężkie drzwi zamknęły się z charakterystycznym szczęknięciem. Ramona usiadła naprzeciw Marca, spuszczając głowę. Strażnik, który ją przyprowadził, stanął pod ścianą na szeroko rozstawionych nogach, prawą dłoń niby od niechcenia opierając na rękojeści czarnej pałki. Posłał chłopakowi ostrzegawcze spojrzenie, po czym uśmiechnął się drwiąco.
Sam Simmons, jeden z najgorszych w Spofford. Marc poczuł zalewającą go wściekłość i musiał użyć całej siły woli, aby się opanować.
Przez przeraźliwie długą chwilę w ciasnym pokoju wizyt panowało milczenie. Simmons przestąpił z nogi na nogę i otarł się plecami o ścianę. Jego obfite brzuszysko wylewało się znad paska spodni, przy każdym ruchu poruszając niczym napełniony wodą balon. Chłopak musiał odwrócić od niego wzrok, bo nie potrafił zebrać myśli.
Ramona objęła się ramionami, opierając łokcie o kolana. Przedstawiała sobą żałosny widok, kiedy tak siedziała pochylona, w zbyt dużych ciuchach wiszących na szczupłym ciele.
I wciąż na niego nie patrzyła. Odkąd pojawiła się w pomieszczeniu, nie poświęciła bratu jeszcze ani jednego cholernego spojrzenia. Jeśli coś wkurzało Marca bardziej niż głupota, to właśnie ignorowanie go. Siedzieli naprzeciw siebie, a równie dobrze mogli znajdować się na dwóch przeciwległych krańcach świata.
– Czy ciebie już totalnie porąbało? – warknął w końcu z irytacją, przerywając przedłużającą się ciszę. – Nawet jednego pieprzonego tygodnia nie potrafisz wytrzymać bez wpakowania się w jakieś gówno? Nawet tutaj?
Aż do tej chwili starał się nie pozwolić emocjom na przejęcie kontroli nad przebiegiem spotkania. W końcu pojawił się tutaj jedynie po to, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku, czy siostra radziła sobie w nowej sytuacji, czy nie potrzebowała pomocy z zewnątrz. Ale kiedy zobaczył Ramonę, wszystko się zmieniło.
Nie chodziło tylko o scenerię, o ten idiotycznie pomalowany na żółto pokój, o kraty w oknach i szare, bezkształtne łachy, które miała na sobie. To go nie zaskoczyło, nie mogło zaskoczyć. Ale głowa obwiązana bandażem? Poranione kostki prawej dłoni, jakby uderzyła w coś twardego? Zieleniejący siniak na policzku? Miał nadzieję, że jej przeciwnik wyglądał o wiele gorzej.
Ramona wciąż się nie odzywała, wbijając wzrok w porysowany metalowy blat i nieznacznie kołysząc się do przodu i do tyłu. Marc znów poczuł irytację.
– Co ty, kurwa, znowu odpierdalasz?
Oczywiście nie odpowiedziała, bo po co.
Chłopak zacisnął palce na brzegu stołu, próbując się uspokoić, zanim wróci do rozmowy. Ta ciągła walka z emocjami za każdym razem sprawiała, że wpadał w panikę. Zwłaszcza ostatnio, kiedy nieuzasadniona wściekłość przybierała na sile, zagłuszając wszystko inne. Wbił wzrok w swoje pobielałe knykcie, szczęki zwarł tak mocno, że zęby zgrzytnęły w proteście, i dopiero wtedy wypuścił z płuc wstrzymywane powietrze.
Nagle ciasnota pokoju wizyt zaczęła go przytłaczać, ściany jakby napierały na niego, próbując wypchnąć, wyrzucić, odizolować. Po raz pierwszy tego dnia z całkowitą wyrazistością uświadomił sobie, że naprawdę wrócił do murów poprawczaka Spofford. Nie miało znaczenia, że jako odwiedzający – kraty w oknach, wąskie korytarze i stalowe drzwi z każdej strony wyglądały tak samo. Nawet zapach był aż nadto znajomy.
Otrząsnął się i skupił wzrok na wiszącej na ścianie niebieskiej tablicy, na której widniały wypisane białymi literami reguły odwiedzin. W tej chwili nie potrafił rozczytać tekstu, słowa zlewały mu się przed oczami, wykonując dziwny, wirujący taniec, aż rozbolała go od tego głowa. Potarł palcami skronie, po czym odetchnął głęboko, próbując zebrać myśli.
Dopiero wtedy ponownie spojrzał na Ramonę. Przedstawiała sobą raczej smutny niż żałosny widok i wbrew woli zaczął jej współczuć.
– Ramona, co się dzieje?
Powoli podniosła na niego wzrok i zobaczył w jej oczach łzy. Zabiłby wszystkich, przez których przestała być beztroską sobą, wszystkich, którzy mniej lub bardziej bezpośrednio doprowadzili ją do Spofford. Kurwa!


* * *


Ramona nie mogła już dłużej unikać spojrzenia Marca. Nie była tak twarda, za jaką chciała uchodzić. Poczuła, jak wszystko się w niej załamywało, kruszyło, wywracało do góry nogami. Miała zamiar nie odezwać się ani słowem do nikogo przez całą wieczność, może wtedy by pożałowali. Ale to nie działało i chyba nie była dość silna, żeby grać dalej w ten sposób. Niewykluczone, że rozmowa z bratem to pierwszy krok do tego, aby wymyślić nowy plan przetrwania.
Popatrzyła na Marca, choć wiedziała, że łzy wyprowadzą go z równowagi dużo bardziej niż przedłużające się milczenie. Zaskoczył ją łagodny wyraz jego twarzy, jednak zaciśnięte szczęki aż nadto wyraźnie świadczyły o tym, że starał się opanować złość. Ale oczy miał dobre, więc może to nie na nią się tym razem wściekał?
Chciała, żeby znów się odezwał, ale teraz milczał i tylko na nią patrzył. Chciała, żeby ją przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze, że da sobie radę, że do wolności zostało tak niewiele. Żeby jej opowiedział o domu, o tym, co się zmieniło, co słychać u sióstr i braci. Chciała poczuć się częścią zewnętrznego świata, choćby przez chwilę.
Jak bardzo pragnęła już stąd wyjść! Gdziekolwiek, jeśli nie na zewnątrz, to przynajmniej na blok, gdzie musiała być sama jedynie podczas nocy, a pozostałe godziny spędzała z Ravi i resztą czarnych dziewczyn. One zawsze wiedziały, skąd wziąć papierosy i od którego z chłopaków skombinować dobry towar. W takich chwilach Ramona wierzyła, że świat stał przed nią otworem, że była niepokonana, nieśmiertelna. Nawet jeśli teraz tymczasowo mieszkała w izolatce, gdzie sika się do metalowego wiadra pod okiem strażniczek, gdzie kamera śledzi każdy ruch, gdzie nie można mieć żadnych przedmiotów i nawet ubranie musi zostać na korytarzu. Dobrze, że pozwolili jej zatrzymać bieliznę.
Nie spodziewała się, że Spofford to takie okropne miejsce. Zanim tu trafiła była niemal pewna, że wszystkie historie to jedynie wyssane z palca bzdury, które ładnie wyglądały na filmach o tych patologicznych, ubranych w markowe ciuchy dzieciakach. Jednak prawda wyglądała pod wieloma względami jeszcze gorzej, kiedy doświadczało się jej na własnej skórze.
Nawet przeszłość stała się tutaj balastem, jakby niosło się na plecach worek wypełniony kamieniami. Ucieczka z nim wyglądała zupełnie jak w tych snach, w których człowiek biegnie i biegnie, ale jego stopy nie odrywają się od podłogi, niezależnie od tego, jak bardzo by się próbowało. Ramona nie potrafiła uwolnić się od niechcianych wspomnień, ale szybko nauczyła się je zagłuszać. Zaczynała stawać się ekspertem w odpychaniu od siebie wszystkiego, co sprawiało ból.
Aż do tej feralnej nocy…
Teraz, kiedy faszerowali ją jakimiś prochami, czuła się otumaniona, jakby trwała w próżni, zawieszona gdzieś pomiędzy wymiarami, wyklęta przez rzeczywistość. Świat realny, w którym ludzie rozmawiali ze sobą, upijali się i po prostu cieszyli życiem, wydawał się odległy i nieosiągalny. Tam czas wciąż miał jeszcze znaczenie, nie zlewał się w plątaninę powtarzających się raz po raz obrazów. Tutaj Ramona coraz częściej się gubiła, nie potrafiąc odnaleźć żadnego punktu zaczepienia, niczego, co dałoby jej choć przez chwilę nadzieję, że wszystko, z czym musiała się codziennie mierzyć, to nie jedynie wytwór chorej, wykolejonej wyobraźni, projekcja obrazów ze stroboskopowych snów.
Chwilami nie wiedziała, na jakim świecie teraz żyła, wszelkie granice się zatarły. Nie było przeszłości ani przyszłości, liczyło się tylko tu i teraz, a i to rozmyte, jak kadr uchwycony przez kiepskiego fotografa. Byle przeżyć kolejną godzinę, dzień, tydzień. Potem to już jakoś leciało.
– Czy ty w ogóle słuchasz, co do ciebie mówię? – głos Marca docierał jakby z bardzo daleka, ale dźwięk powoli narastał, tak jak zwiększa się głośność w telewizorze.
Ramona ocknęła się z ponurych myśli. Zrobiło jej się wstyd, że nie słyszała, co do niej mówił, choć przecież to tego najbardziej teraz pragnęła.
– Przepraszam – wymamrotała.
Ponownie zaczęła słyszeć dźwięki otoczenia – odległy warkot silników samochodowych za oknem, czyjeś kroki na korytarzu, stłumione pięścią kaszlnięcie strażnika. I stukot, potworny stukot, który przyprawiał ją o dreszcze.
Stuk. Stuk. Stuk. Stuk. Stuk. Stuk.
To Marc nerwowo bębnił palcami w metalowy blat. Chciała poprosić go, żeby przestał, ale nie potrafiła zmusić się do choćby najmniejszego ruchu.
Stuk. Stuk. Stuk.
Ten dźwięk budził do życia demony.
Nie, proszę, tylko nie to.
Ramona zacisnęła palce na ramionach. Ból przywołał ją do rzeczywistości i ze zdziwieniem stwierdziła, że stukanie ustało. Ostrożnie zerknęła na brata.
– Co się dzieje? – powtórzył zadane już wcześniej pytanie.
Nie wiedziała, co mogła mu na to odpowiedzieć. Czuła łzy spływające po policzkach, ale zignorowała je.
– Wiesz – mówił dalej – ja nie wiem, kurwa, o co chodzi z tym wszystkim, czemu jesteś na dołku i tak dalej. Ale, cholera, wszystko tutaj od ciebie zależy. Nikt ci nie będzie ułatwiał życia, sama musisz o siebie zadbać. Rozumiesz to?
Skinęła głową.
– Dasz sobie radę?
Przytaknęła. Nie chciała go martwić, mówiąc, jak wyglądała rzeczywistość, jak bardzo sobie nie radziła.
– Potrzebujesz czegoś?
Zaprzeczyła ruchem głowy. Jedyne, czego potrzebowała, to wyjść na zewnątrz, do jedynego świata, którego reguły były tak przyjemnie znajome. Ale tego nie mógł jej dać.
Usłyszała za plecami chrząknięcie strażnika i Marc zaczął podnosić się z miejsca. Podciągnął zbyt duże spodnie i chwilę stał niezdecydowany, patrząc na nią w zamyśleniu. W jego jasnych oczach nie było śladu charakterystycznej wesołości i po raz pierwszy Ramona zauważyła, jak bardzo brat się zmienił, jak wydoroślał, jak strasznie starał się zająć miejsce ojca.
Również wstała i podeszła do niego. Przytulił ją niezdarnie, pospiesznie, jakby chciał jak najszybciej mieć to za sobą. Nigdy nie był dobry w okazywaniu uczuć.
Poczuła na ramieniu ciężką rękę strażnika i Marc wrócił na swoje miejsce, zgodnie z regułami. Wychodząc, odwróciła się i spojrzała na niego po raz ostatni. Uśmiechnął się w odpowiedzi i to sprawiło, że powrót do poprawczakowej rzeczywistości stał się jeszcze trudniejszy. Znów została ze wszystkim sama.

42 komentarze:

  1. Jakie po sesji, u mnie w trakcie. xD Czytnę na dniach, dziś jestem wypruta z życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesja poprawkowa czy nadal się męczysz z właściwą? Kciuki trzymam za zdanie :D.

      Usuń
    2. U nas sesja zaczęła się 2 lutego. Generalnie oddałam już wszystko, co miałam, poszłam na wszystkie egzaminy itp., a w USOS-ie mam trzy oceny. Na trzynaście. W T F teraz trwa niby przerwa międzysemestralna (HEH), a poprawkowa sesja jest w przyszłym tygodniu. Nawet nie wiem, czy mam coś do poprawki. xD

      Usuń
    3. Późno jakoś ta wasza sesja, ja pamiętam, że zawsze miałam jakoś najpóźniej do połowy lutego już wszystko pozamykane :P. Meh, studia, nawet nie potrafię za nimi tęsknić xD.

      Usuń
  2. O matko, nie wierzę o_O
    Siema! Żyję, ocenkuję sobie czasami, ale jeśli chodzi o publikowanie to tylko na nowym blogu, na innej witrynie (chyba Ci kiedyś podawałam?..) :)
    A rozdzialik przeczytam w weekend na pewno *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, przeniosłaś się gdzieś i nic nie powiedziałaś? (Ja się zatrzymałam na etapie Twojego prywatnego bloga, ale teraz widzę, że nie działa... zmieniałaś adres czy coś?)
      No i weeeeśśś, porzucić Sinusoidę na chwilę przed końcem? To nieludzkie imo :c.

      Usuń
  3. NO DOBRA. Moje "na dniach" trochę się przedłużyło, ale dostałam szczękościsku. Serio, nie żartuję. xD Uroki wyrywania ósemki. I ogólnie umierałam na szczękę. Dobra. To tyle z tłumaczenia. :P Nadal jest krótko, w sensie rozdział krótki, ale wydaje mi się to wszystko bardziej rozbudowane, a opisy są imo bardziej plastyczne. No i zachowanie Ramony nieco się różni od poprzedniej wersji, na plus oczywiście, bo, wydaje mi się, jest bardziej wiarygodne.
    No to ten, czekam na nexta, kisski, loffki itepe. :D

    Łał. Po prostu łał. Z jednej strony to znajoma historia, ale jakaś taka... pełniejsza, pełnokrwista.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się stało w komentarz. Nie wiem, czemu to "łał..." jest na końcu, jak było w środku. WTF.

      Usuń
    2. Jejku, jesteś :3. Ze szczęką już lepiej?

      Ej no, jak na moje standardy to już nie jest tak krótko xD. zamiast półtorej strony w wordzie wyszło 4 z hakiem, no już bardziej rozwlec tego nie mogę xD.
      Ale cieszę się, że wyszło lepiej, taką miałam nadzieję, poprawiając - ja się z tym pierwszym rozdziałem zdecydowanie przestałam lubić w którymś momencie i chyba robiliśmy sobie na złość xD. Ale no, serialnie się cieszę, że mówisz, że zmiana wyszła na plus (no bo weź, ja się autentycznie bałam wtedy Twojej ocenki xD).

      Dżemki za komcia i w ogóle, fajnie, że wpadałaś :).
      xoxoxo itd :D


      Usuń
    3. Tak, już lepiej, mogę jeść jak człowiek, chociaż czasem, jak za mało "ruszam twarzą", jeszcze mam lekkie nawroty. :P
      Nie no, wiesz, mnie Nerka przyzwyczaiła do rozdziałów 8-12 stron... :D Jakoś tak.
      No i mnie się bać? Borze, co rusz słyszę, że ktoś mnie się boi, a ja taka dobra i kochana jestem. ;-;

      Nie ma sprawy, lubię czytać dobre historie. ^_^

      Usuń
    4. To znaczy, że musisz więcej jeść :D. Albo mówić, chyba na jedno wyjdzie :D.
      Albo może dali Ci permanentne znieczulenie? hasztag spiseg xD
      8-12 stron, omg, u mnie to pozostanie w sferze nieosiągalnej na wieki wieków chyba xD. Delta też rozdziały Maski na ponad 10 stron pisze (zresztą, to przez nią zaczęłam pisać więcej niż 1,5 strony :P). Serialnie, podziwiam każdego, kto potrafi tyle napisać - mi się zawsze wydaje, że powyżej 5-ciu stron zaczynam przynudzać :D.
      No bałam się, jak tu ocenki się nie bać? :D Zwłaszcza że wiesz, Mackalnia to jedyna ocenialnia, która ma wiarygodne oceny :P. Teraz to Cię kocham (za te komcie choćby xD), ale co ocenka to ocenka xD.

      Usuń
    5. Ja po prostu piszę tak długo, aż skończę wątek jakiś. Nie mam podzielonego tego na jakieś, hm... że w tym rozdziale musi być napisana scena taka i taka. Ot, piszę sobie po prostu dalszy ciąg fabularny, aż dobiję do minimum 8 stron, jak wyjdzie więcej, to spoko, też pójdzie. :P NO I CZEMU MIAŁABYŚ ZANUDZAĆ, WEŹ PRZESTAŃ. :C Twoje opowiadanie. JEST. DOBRE. (nie kłóć się, wiem lepiej xD).
      Wiarygodne? Meh, wiesz, nikt tam nie ma wykształcenia w tej dziedzinie, jedynie Leleth robi polonistyczne studia (ale nie ocenia obecnie), po prostu staramy się zwracać uwagę na coś więcej niż szablonik i podstrona z bohaterami... Borze, kot mi wszedł na biurko, nie widzę, co piszę, bo stoi przed monitorem... A że czasem wychodzą z tego małe magisterki to już inna sprawa. ;P
      Nie ma się generalnie czego bać w ocenie. Jeśli piszesz w miarę poprawnie i nie piszesz szkodliwych rzeczy lub głupot, to mogę powiedzieć co najwyżej, że nie jestem targetem tekstu, bo nie wszystko każdemu musi się podobać. :P
      Wspólnymi Siłami się trochę wyrobiło tak btw.

      I też Cię kocham! <3 KOCHAĆ WSZYSTKICH, NIKOGO NIE OSZCZĘDZAĆ!!!!!111111oneoneeleven

      Usuń
    6. Wiesz, ja w sumie tez piszę tak długo, aż skończę jakiś wątek - tylko te moje wątki krótkie jakieś xD. I nie o to chodzi, że mam obmyślone, w jakim rozdziale ma być jaka scena, bo właściwie u mnie nie ma rozdziałów jako takich, tak sobie tylko dzielę wątkami, bo to raczej jeden ciąg jest :P. Tylko mam za wiele postaci, żeby można było walnąć kilka scen w jednym rozdziale - no bo weź, kto by się w tym wtedy połapał? xD
      Okej, nie kłócę się, dżemkuję :).
      No dobra, może trochę niezręcznie się wyraziłam - nie chodziło mi o wiarygodność popartą studiami czy coś :P. Raczej o to, hmmm, że te ocenki nadają się do czegoś, że pomagają :P. Wiesz, że widzisz w nich, że serialnie ktoś się postarał, przeczytał opko i wynotował to, co uważał, że może rzucić światło na pewne rzeczy, bo wiadomo, że autor jest jeden i jest zafiksowany na swojej historii, więc trudno mu obiektywnie ocenić, czy to, co pisze, jest tak samo odbierane przez czytelników :P. No i właśnie nie chodzi w tym przecież o ocenę szablonu, podstron czy kółek (damn, nawet nie wiesz, ile osób się do moich kółek przyczepiło xD). W każdym razie Twoja ocenka mi dużo dała, choćby, ten, no, kopa, żeby przepisać ten pierwszy rozdział :P.
      Kotyyy <3. Może Twój po prostu próbuje Ci coś powiedzieć? :D
      Wiesz, jeszcze chyba nie spotkałam ani jednego autora opek, który zdawałby sobie sprawę, że pisze głupoty xD (trollopek nie liczę :P). Także wiesz, zawsze to taki strach, że jest się łajzą :D. I, emm, jakbym się nie bała ocenki to skąd pewność, że by sprawiła, że chciałabym pisać lepiej? :D
      Ja się nadal boję Wspólnymi Siłami xD.

      Usuń
    7. Wiesz co, powiem Ci, że ogólnie się poprawili, ale po dzisiejszej ocence Elektrowni: Elektrownia nadal jest w formie. xD

      Usuń
    8. Yay, aż sobie pójdę ją przeczytać :D.

      Usuń
  4. Na blogu byłam już kilka razy chyba i widziałam jakoś więcej tych rozdziałów (ale mówisz, że to nie rozdziały, a bardziej wątki, tak? Jak zwał tak zwał :P). Ale wiesz, jak to jest z odkładaniem na później... Trudno się wraca, ale jednak wróciłam. A, właśnie, trafiłam tu z innego bloga, chyba w polecankach było, to pomyślałam: a, spoko, może coś dobrego
    Nie wiem, po co Ci to piszę, ale odczułam potrzebę podzielenia się tym, don't judge me xd

    Och, bo Ty piszesz jakby od nowa? Bo drugi pierwszy rozdział (ha, jak to brzmi). To ten, opłaca mi się czytać te wcześniej opublikowane? Bo ja to z chęcią sobie poczekam na poprawkowe, które mam nadzieję, że nie będą dodawane raz na cztery miesiące (co u mnie chyba zaczęło wychodzić).
    Ładne opisy, tego nie odmówię, bo dobrze się je czyta, nie są drogą przez męki, nie ma poświęcenia dwóch akapitów na temat tego, dlaczego buty są zielone i czemu ne czerwone.
    Ja naprawdę nie wiem, co mam tu napisać, bo jest krótko i może na przyszłość będę sobie czekać na dwa rozdziały i po nich coś komciać (całkiem dobry pomysł chyba).
    No dobrze, Ramona jest w poprawczaku, nie wiemy za co, wiec będę na to czekać. Chyba że coś przeoczyłam, to się kajam.
    Nie mam bladego pojęcia, jaki obraz takiego ośrodka przedstawiają w filmach, bo nie kojarzę żadnego, więc z radością poczytam o Twojej wizji ;) Póki co się wstrzymam z opinią o Ramonie i Marcu, bo ona sama za wiele nie powiedziała o sobie, tyle widzimy, że chce pomocy, boi się, ale jednocześnie jest zamknięta w sobie, ale ją osaczyłaś tym ciężkim powietrzem! :D A Marc - cóż, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie dobrego-złego brata, ale nie chcę mówić nic na początku, bo pewnie ze sto razy mi się odmieni. Poczekam na coś konkretniejszego.
    Mam nadzieję, że zacierasz ręce i już smażysz kolejny odcinek.
    Pozdrawiam ciepło, Acrimonia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dżem dobry :). Jak dobrze wiedzieć, że ktoś tu jeszcze wpada, mimo mojej przerwy ;).
      Dokładnie tak jest, że postanowiłam wziąć się za poprawki, zwłaszcza pierwszych rozdziałów, więc jeśli masz ochotę poczekać na nowe, to na pewno jest to lepsze wyjście niż czytanie starocia :P. Bo nie gwarantuję, że obie moje wizje w którymś momencie się nie rozjadą :P.
      Jeśli tylko życie pozwoli mi na pisanie i publikowanie rozdziałów częściej, to nie będzie to raz na cztery miesiące :D. Ale na razie mam mały kocioł, więc nawet trudno mi coś obiecać :P.
      Wiem, wiem, krótko, nie umiem w długie rozdziały :c. Choć się staram, serio :P. Tylko jakoś… co pisać więcej, skoro wszystko już zostało napisane? xD
      No ciekawam, czy Ci się odmieni i w którą stronę :D. Nawet nie będę mówić, czy dobrze kombinujesz, żeby nie psuć zabawy :P.
      Nad kolejną częścią pracuję, choć to może jeszcze chwilę potrwać. Geez, czasu mi brakuje :D.
      Pozdrowienia, i do następnego (mam nadzieję) :).

      Usuń
    2. Paniii, lud czeka, tak tylko mówię, gdybyś miała obawy, czy wstawiać coś czy nie wstawiać :"D

      Usuń
    3. femclaude, dzięki za te słowa, chyba się muszę pospieszyć z pisaniem ;).

      Usuń
  5. Cześć! Trafiłam tu przez ocenialnię. Postanowiłam zacząć czytać po tym, jak nie zgodziłam się z oceniającą w kwestii nagłówka - bo jest cudowny i bardzo klimatyczny, choć w połączeniu z muzyką daje nieco przygnębiające wrażenie. I dobrze. Podoba mi się. A to, że wybrałaś popularne zdjęcie było celowym zabiegiem.
    Opisy. Mnóstwo opisów. Rzadko czytam opowiadania z taką ich ilością, ale te są dobre, wręcz świetne. Czuje, że siedzę w głowie bohaterom.
    Fabularnie też zapowiada się super. Jest mnóstwo blogów, których bohaterki są stylizowane na zimne głazy i nie mają w sobie nic ludzkiego. Mają tyko prezentować, że autorka jest równie niewzruszona.
    A Ramona jest żywa w stu procentach.
    Będę czytać i komentować.

    Link zwrotny... zostawię tu adres mojego bloga, ale jak czuję unoszący się tutaj w powietrzu świetny klimat, to mam poczucie bycia amatorką.
    Ostatnia-gra.blogspot.com

    Amersu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, zapomniałam napisać - w pewnym momencie na playliście wyświetla się error. Chyba trzecia, czy czwarta piosenka.

      Usuń
    2. OMG, przepraszam, że dopiero teraz odpisuję na Twój komentarz, nie wiem, jak to się stało, że go przeoczyłam :c.

      Cieszę się, że nagłówek Ci się podoba ;). No i w ogóle, cieszę się, że cała reszta też Ci się podoba, yay :3. (Ale kopniesz mnie, jak Ramona przestanie być żywa, co? xD)

      Playlistę sprawdzę, dzięki :).

      Usuń
  6. Po "wstępie" widzę, że jest to odnowiona wersja, więc wnioskuje, że ta cała historia została już kiedyś spisana, dobrze, że nie czytałam, bo ja nie jestem zwykła do czytania po raz wtóry tego samego, niezależnie jak dobrze by było napisane :D
    Ale skupiając się na treści, to muszę pogratulować, nie powodziłabym, że słowa te wyszły spod pióra amatora.
    Lubię mroczne historię, więc ufam, że historia z tego poprawczaka taka będzie, ale że też nie będę musiała zapomnieć o Marcu, zaintrygował mnie, dlaczego on był w tym poprawczaku kiedyś , co zrobił jak i dlaczego?
    To samo się tyczny oczywiście Ramony, ale tu dochodzi jeszcze dlaczego jest w izolatce? Mam ochotę poznać jej duszę :)
    Mam nadzieje, że szybko wyjdzie z tej izolatki i będzie mogła się załatwiać już w bardziej prywatnym miejscu :)

    http://mlekoenjyzedoegzolw.blogspot.com/
    Ps. Wchodząc w ten link ratujesz życie pewnej grupie studentek, która musi rozreklamować swoją stronę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)
      Tak, to jest wersja po renowacji ;). Historia nieco pozmieniana i podrasowana, ale oczywiście najlepiej czytać na świeżo, kiedy nie wiadomo, czego spodziewać się dalej :D.
      Dziękuję, cieszę się, że Ci się podobało :).
      Cóż mogę powiedzieć, historia z poprawczaka na pewno nie będzie lekka, łatwa i przyjemna :P. Marc jest jednym z głównych bohaterów, więc nie martw się, jeszcze o nim nie raz przeczytasz :).


      P.S. W link weszłam i zaobserwowałam bloga, mam nadzieję, że to Wam choć trochę pomoże ;). Btw Polibuda Gdańska, jak to blisko ode mnie :D.

      Usuń
  7. Hej!

    Chyba jeszcze nigdy nie czytałam opowiadania o podobnej tematyce, więc przeczytałam rozdział ze świeżą głową i zainteresowaniem. Jest to niebo a ziemia, jeżeli bierze się pod uwagę to, z czym sama mam do czynienia, a ja doprawdy zawsze wprost pochłaniam inne perspektywy. Co prawda, trochę dużo przekleństw, jak na mój gust, ale rozumiem, że to dla podbudowania atmosfery.

    Oczywiście moim głównym pytaniem tutaj jest: dlaczego? Chociażby z tego powodu zaczekam tu ile trzeba żeby się dowiedzieć. Chyba że nie wytrzymam i przejdę do starej wersji opowiadania. Choć myślę, że jeżeli autor decyduje się "dopicować" opowiadanie to wypadałoby się zagłębić w jego nową wersję.

    Anyway, pozdrawiam serdecznie
    Where is my crown

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :).

      Mam nadzieję, że jednak wytrzymasz do następnego rozdziału i jakoś odgonisz pokusę zajrzenia wstecz. Co prawda nie ma tam wciąż jeszcze odpowiedzi na Twoje pytanie "dlaczego?", ale po co psuć sobie wyobrażenie o przyszłych wydarzeniach? ;) .Tym bardziej, że w wielu kwestiach dość sporo pozmieniałam fabułę :).

      Dziękuję za odwiedziny i mam nadzieję, że do zobaczenia pod następnym rozdziałem :).

      Usuń
  8. Doceniam komcia, czytałam go, ale odpiszę sensownie po weekendzie, bo jestem w na Pyrkonie i mam tylko biedatelefon :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie have fun :D.

      Usuń
    2. Dziękuję, fun był, wróciłam, żyję (ledwo). Za komcie dziękuję, doceniam, odpisałam. <3 Trochę to trwało, bo niestety żart: "Co Den przywiozła z Pyrkonu? Anginę" jest jak najbardziej na czasie. :(

      PS czekam na kolejny rozdział, co to ma być, przywołuję Cię do porządku! Jak już masz tam ten gabinet, to nie czytaj w nim głupich opek, tylko pisz swoje! :D

      Usuń
    3. Ale żyjesz, liczy się xD.
      Angina, a fe :/.

      Ej no, ale pisanie rozdziału wymaga więcej skupienia (riserczu i moich notatek, które są w domu) niż czytanie :P. Muszę się życiowo ogarnąć, a fe :P.

      Usuń
    4. Wiesz, tata mi mówił, że mam nie jechać na Pyrkon, bo to duże skupisko ludzi i na pewno ktoś na środku krzyknie "Allahu Akbar" i się zdetonuje. Tak że tego :'D Podejrzewam, że ojciec zamiast żałoby, miałby wtedy takie "TOLD YOU SO"...
      Ojtam, ojtam, risercz od razu, kto to widział, po co to komu! (nie no, żartuję oczywiście :D)

      Jakimś cudem nikt nie zauważył, że coś nie halo jest z rozdziałami. Może dlatego, że już prawie nikt tego nie czyta? Dunno. :P W każdym razie chciałam Ci powiedzieć, że jestem niesamowicie wdzięczna, że wytykasz mi wszystkie błędy (dziękuję, że Ci się chce <3), bo mojej nadzaimkozy, jak widać, nawet Nearyh nie jest w stanie opanować (sama też z tym walczę, jak widać z marnym skutkiem ;-;). Lof ju so macz

      Usuń
    5. Ja się nie zgadzam na detonację w Twojej obecności, przynajmniej dopóki nie skończysz Łez :D.

      Ludziom się chyba nie chce drugi raz tego samego, po poprawkach :P. Ale przynajmniej publikujesz w jakichś ludzkich odstępach czasu :D.

      Wiesz, tak sobie myślę, że skoro nie umiem w długie komcie, to chociaż błędy wypiszę xD. A tak serio, to nie ma za co dziękować, takie spaczenie po beceniu IŚ i Maski :D. (Tylko w przecinki nie umiem, lękam się ich xD).

      Usuń
    6. A co do docsów, bo zapomniałam, jak odpisywałam u siebie: nie lubię ich, bo używam Opery i ta przeglądarka nie jest zbyt kompatybilna z docsami, więc nie działa mi tam słownik polskiego :| i żeby zrobić duże "Ż" muszę wcisnąć caps locka i dopiero wtedy alt+z, bo inaczej docsy wariują. A Operę lubię i na chrome/liska zmieniać nie chcę. :P

      Biorąc pod uwagę to, jak wolno idzie mi pisanie - jeszcze trochę pożyję (tylko nie wiem, czy to się tyczy też drugiego tomu, który kiedyś tam planuję, czy może już nie? :D).

      Nie wiem, jak to jest z poprawkami i czy im się chce, czy nie. Generalnie fabuła jest w duuuużym stopniu przepisana od nowa. Właściwie powtarzają się tylko pojedyncze sceny z poprzedniej wersji. No i od czasu do czasu przybywa mi nowy obserwator, a komci niet. xD Nie żebym była łasa na licznik pod postem, ale jednak byłoby fajnie czasem dostać jakiś feedback z informacją, czy piszę w miarę okej, czy dobrze się czyta, czy może coś zmienić, albo w ogóle przywalić toną gruzu to opko i zająć się szydełkowaniem. :P Ale może brak wiadomości to dobra wiadomość? xD

      Też mam takie spaczenie, że od razu szukam błędów i wypisuję </3 choroba na całe życie. Ale mnie te błędy frustrują, to znaczy w tym sensie, że ja to już naprawdę milion razy poprawiałam, przerabiałam, dopisywałam, wykreślałam itp., Nerka czytała to kolejny milion razy, ja też, inne osoby również i ciągle coś się mimo wszystko znajduje. I to jest takie "UGH", bo znowu coś. :P

      Usuń
    7. To Opera jeszcze żyje? xD A tak serio, jeszcze niedawno chrome też nie ogarniał dużego Ż, ale już naprawili :D.

      Tyczy, tyczy :D.

      To co oni, tacy cisi obserwatorzy, phi :P.
      Bo komcie są fajne <3. Zwłaszcza takie, jak Ci ktoś mówi, co było fajne, a co sucks :D. Albo jak Ci analizuje bohaterów i widzisz, że są odbierani tak, jak chciałaś, o! :D
      Ty mnie nie strasz przywalenia Łez gruzem, bo palnę :D.

      Ale weź, raz wchodzisz w blogosferę i potem już nie możesz czytać złych książek ani oglądać złych filmów, smutne trochę xD.
      Może te błędy same się robią, żeby statystyka się zgadzała? xD

      Usuń
  9. Ramona, wróciłaś! widzę, że od początku. Jest inaczej. Spokojniej, bo skupiłaś się na razie tylko nw dwóch bohaterach, ale i chyba bardziej emocjonujaco. właściwie nie wiemuy, dalczego Ramona znalazła sie w poprawczaku ani dlaczego wcześniej Max w nim był, a jednak już się współczuje tej dziewczynie. Tylko trochę szkoda, że nastolatka zdaje się nie widzieć, że narkotyki to nie jest dobry pomtsł. Ale rozumiem, dlaczego nie może sobie poradzić z taką, a nie inną rzeczywistością. I faktycznie, Max właściwie nie ma żadnej mocu, prawdopodobnie, aby ją wyciągnąć.Ale to nie znaczy, że nie może pomóc. Myślę, ze Ramona musi wiedzieć, że są ludzie, którym zależy na niej, to z pewnością jej pomoże. Świetnie opisujesz uczucia, zarówno posrednio, jak i przez opis fizyczności. na razie mało akcji, ale opisy uczuc rekompensują wszystko <3. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i zapraszam na niezaleznosc-hp.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, wróciłam :). Nie mogę obiecać, że będę publikować bardziej regularnie, ale robię, co mogę ;).

      Hmmm, poprzednia wersja pierwszego rozdziału też była o dwóch postaciach :P. Reszta się, oczywiście, również pojawi :).
      Wiesz, trudno, żeby dwunastolatka widziała, że narkotyki to nie jest dobry pomysł :D. Ona myśli dość, hmmm, krótkoterminowo :P.
      Marc, nie Max ;).
      Cieszę się, że Ci się podobało i dzięki za komć :).

      Usuń
  10. Tymczasem ja zaczynam pisać ponownie Łzy Niewiernego od nowa i wyjdzie zaraz na to, że przepiszę je szybciej od Ciebie. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz? xD No masz, teraz to mi wstyd :P.

      Usuń
    2. Noooo, wydają mi się kiepskie znowu. Tzn. wątpię, żebym kiedykolwiek była z nich zadowolona, chyba nie potrafię pisać po prostu. ;P

      Usuń
    3. Skąd ja znam te wątpliwości :P. Ale zapewniam Cię, że pisać potrafisz :D. Wydaje mi się, że taki perfekcjonizm to kwestia tego, że człowiek się rozwija i każde pół roku później patrzy krytycznie na to, co napisał. To chyba raczej dobrze, co nie? :P

      (tak, wiem, szybko odpisuję, ale mam kocioł w życiu prywatnym i jakoś tak...)

      Usuń
  11. Bęęędzie coś nowego w tym roku? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yaaay, komć <3.

      ..ale wiesz, jest już maj, chyba nie zdążę xD.
      A tak serio - nic nie mogę niestety obiecać, próbuję trochę ogarnąć życie prywatne i chwilowo niestety pisanie nie jest priorytetem :c. Ale bloga nie zamykam, na pewno wrócę, choć nie wiem, kiedy ;).

      Usuń

Pamiętaj, żeby zostawić pod komentarzem link zwrotny.
Jeśli masz zamiar tylko zareklamować swojego bloga, zapraszam do zakładki spamownik.
Krytykę przyjmę z wdzięcznością.